X
8 października 2019/ Aktualności

Cztery pory roku

Patrząc za okno na jesienną aurę zastanawiam się jaka w tym roku będzie zima –  piękna biała, czy też płacząca deszczem, a może żółto-szara – spowita dymem, wydobywającym się z kominów. Ta ostatnia wersja najmniej mi się podoba i myślę, że nie tylko mnie. Szczyty klimatyczne, manifestacje ludzi w każdym wieku wskazują dobitnie na problem naszych czasów – zanieczyszczenie powietrza, topnienie lodowców i wymieranie gatunków.

Już niewielu można spotkać wśród nas takich, których nie zastanowiłyby tegoroczne anomalie letniej aury z wysokimi temperaturami i gwałtownymi burzami, pojawiająca się realna groźba nieurodzaju i braku wody. Nie chcę tu licytować się o to na ile działalność człowieka ma wpływ na wzrost temperatury na świecie, a jaką część determinują inne czynniki – przewrotnie mogę zwrócić uwagę, że przecież do wyginięcia dinozaurów wystarczył podobno jeden meteoryt – ale oznaki zmiany klimatu i ich skutki mogą budzić niepokój.

Kilka tygodni temu w wielu miastach Polski odbył się Wielki Marsz Klimatyczny. Na ulice wyszli uczniowie, studenci, rodzice i osoby starsze, aby pokazać, że nie zgadzają się na bierność rządzących wobec pogłębiającego się kryzysu klimatycznego. Przedstawione przez nich postulaty zawierają m.in. żądania prowadzenia polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki, realizacji programu powszechnej edukacji ekologicznej oraz przeprowadzenia transformacji gospodarki w celu redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Uważam, że wszystkie te postulaty są zasadne, jest jednak jedno ale … my sami. Oczekiwania, iż politycy muszą coś (!) zrobić, czytaj stworzyć nowe przepisy, na niewiele się zda. Znając naszą przekorną naturę ich wdrażanie wydaje się dość karkołomne. Nie wiem czy tak łatwo zrezygnujemy z dobrodziejstw, które dała nam nasza cywilizacja, nie mając nic w zamian. Czy pozbędziemy się samochodów, telefonów, komputerów, itp.? Ich produkcja i użytkowanie oddziałuje przecież negatywnie na nasze otoczenie. Przyjrzyjmy się temu, z czego korzystamy na co dzień – w większości jest to plastik i stal. O ile słomki do picia czy patyczki do uszu próbuje się robić z papieru, czego notabene konsekwencją będzie wycinka drzew, to jak wybudować pociąg, okręt, czy samolot?

Zbliża się jesień, a wraz z nią łuny na niebie z ognisk palących się śmieci, smog z kominów, itp. W pierwszej kolejności musimy więc zacząć od siebie i naszego postrzegania otaczającego nas świata. Nie namawiam tu bynajmniej do wyboru drogi ascezy i „powrotu do średniowiecza”. Walka o klimat to nie zmiana lub tworzenie przepisów, to przede wszystkim szukanie nowych rozwiązań. Konieczna jest rewolucja technologiczna, pozwalająca na poszukiwanie materiałów i procesów produkcyjnych nieszkodliwych dla środowiska. Moje pokolenie już chyba tego nie osiągnie, może jednak służyć pomocą i doświadczeniem tym młodym ludziom, którzy zdobywając wiedzę, m.in. z chemii, biologii, fizyki czy matematyki, stworzą nowe technologie i materiały przyjazne otoczeniu. Postulaty młodzieży, wskazujące na konieczność korzystania z nowych osiągnięć nauki dla dobra ludzkości, wywołują moją zdecydowaną aprobatę. Chciałbym również, aby głoszący te słowa wzięli sobie do serca potrzebę ciągłego kształcenia się. Nie wystarczy bowiem czegoś chcieć, najpierw problem trzeba zrozumieć, potem wybrać drogę możliwej realizacji, a wtedy pojawi się szansa na to, by znowu zielenią powitała nas wiosna…

Podziel się: